Które świąteczne drzewko zasługuje na to miano – sztuczne, czy jednak… naturalne?
Kiedy byłam dzieckiem wybieraliśmy ją co roku całą rodziną. Musiała być piękna, równa, pachnąca i koniecznie prawdziwa.

Jakiś czas temu pojawił się jednak pogląd, że szkoda lasu i lepiej kupować „choinki ekologiczne”, w znaczeniu „plastikowe”. Na ich korzyść przemawiać miało też to, że wystarczają na lata i mają co roku ten sam, raz wybrany w sklepie kształt. A zapach można sobie zapewnić sztuczny, w sprayu. Cóż z tego, że czar pryska, skoro w ten sposób „chronimy drzewa” i „zapewniamy naszej planecie więcej tlenu”. Tylko czy aby na pewno?
Źródła pochodzenia
Przyjrzyjmy się z bliska źródłom pochodzenia świątecznych drzewek. Dawniej do sprzedaży trafiało sporo naturalnych choinek ukradzionych z lasu. Teraz ich legalność jest sprawdzana, a na wszelki wypadek można się upewnić – sprzedawcy powinni mieć przy sobie dokumenty potwierdzające, że ich choinki pochodzą z legalnej plantacji.
Równie sezonowym (a zatem krótko w sklepach dostępnym) towarem są choinki plastikowe. Nie słychać jednak, żeby z podobnym zapałem sprawdzano źródła ich pochodzenia czy faktyczny skład chemiczny. Przyjmijmy jednak optymistycznie, że nie posiadają bardzo szkodliwych substancji i nie zostały złożone rączkami dzieci w dusznej hali, gdzieś w Azji.
Porównajmy zatem produkcję i późniejszą utylizację.
Produkcja
Choinki plastikowe są wytwarzane w fabrykach z różnego rodzaju polichlorków, gdzie w ramach skutków ubocznych możemy się spodziewać jedynie zanieczyszczeń.
A jak wygląda produkcja choinek naturalnych?
Cóż, jeżeli ktoś zamierza zrobić interes w tej branży, przede wszystkim musi posiadać wiele hektarów do swobodnego użytkowania. Ziemia powinna nadawać się pod plantację bez konieczności ponoszenia zbytnich dodatkowych nakładów, z czego wnioskujemy, że nie rośnie tam las. Następnie nasz plantator sadzi tam sadzonki, najlepiej takich odmian, które rosną szybko, wyglądają pięknie i pachną lasem iglastym, ponieważ to zapewni mu największy zysk. Oznacza to w praktyce, że kierując się wyłącznie zamiarem zarobku, powinien zalesić teren, na którym wcześniej lasu nie było. Z drugiej strony nie wiemy, na ile bezpieczne są nawozy, z których plantatorzy zapewne korzystają, ponieważ zależy im na szybkim wzroście sadzonek i braku szkodników.
Tak czy inaczej drzewka rosną tam przez kilka lat, na wielkich połaciach ziemi, produkując tlen i to całorocznie, z uwagi na fakt, że nie tracą liści. Potem są ścinane, a ponieważ chętnie je kupujemy, zatem na ich miejsce plantator od razu sadzi następne iglaki, które przez kolejne kilka lat będą nam zapewniały tlen. Sadzi drzewka, których by tam nigdy nie było, gdybyśmy kupili sztuczną choinkę.
Dostrzegli to nawet mieszkańcy tych regionów świata, gdzie tradycyjnie iglaki nie były sadzone, np. w Meksyku plantacje choinek ratują wyjałowione tereny.
Również nasze nadleśnictwa zachęcają do wyboru choinek naturalnych, a także prowadzą własną sprzedaż. Np. Nadleśnictwo Świdnica wyjaśnia:
“Choinki są hodowane na specjalnych leśnych plantacjach. Są to miejsca, w których z różnych względów nie może powstać las (np. znajduje się pod liniami wysokiego napięcia). Część choinek wycinana jest w ramach przerzedzania młodego pokolenia lasu, co jest konieczne ze względów hodowlanych. Drzewka, zanim jednak staną się świąteczną ozdobą domów, produkują niezbędny do życia tlen i gromadzą CO2.”
Utylizacja
Choinki sztuczne – naukowcy wciąż spierają się, jaki jest stopień szkodliwości samych produktów z PVC, a okres ich rozkładu to ok. 400 lat.
W tym miejscu w wersji, którą opublikowałam w 2007 roku napisałam, że recycling tych produktów, w każdym razie w Polsce, jest mocno ograniczony. Obecnie muszę przyznać, że sytuacja się poprawiła, segregacja śmieci działa coraz lepiej. Nadal jednak choinki sztuczne nie mają się co równać z naturalnymi.
Z drugiej strony bowiem choinki naturalne, czy to wyrzucone po świętach, czy niesprzedane, nie stanowią żadnego zagrożenia ekologicznego, ponieważ rozkładają się szybko, a do tego są chętnie wykorzystywane:
– świeże choinki niesprzedane mogą być przez sprzedawców oddane do ogrodów zoologicznych jako karma dla zwierząt,
– a choinki wyrzucane po świętach mogą trafić do miejskiego kompostownika czy zostać przerobione na zielone paliwo.
Miasta czasem same organizują odbiór choinek, jak np. Warszawa.
https://www.um.warszawa.pl/aktualnosci/zbi-rka-po-wi-tecznych-choinek
A jeśli kupicie choinkę, która rosła w doniczce (to ważne, żeby rosła w niej od początku, żeby nie miała obciętych korzeni) to możecie:
– samodzielnie posadzić ją w ogródku, jeśli taki posiadacie (w Internecie jest sporo porad, jak to skutecznie zrobić),
– albo oddać ją tym, którzy posadzą ją za Was – poświąteczne zbiórki choinek do posadzenia organizują m.in. leśnicy, np. na warszawskim Ursynowie.
https://www.haloursynow.pl/artykuly/kup-choinke-a-potem-ja-oddaj-do-lasu-rusza-akcja,13808.htm
Z tego wszystkiego wynika, że nazywanie plastikowej choinki ekologiczną, to nieporozumienie, a jedyna ekologiczna choinka, to choinka prawdziwa, z legalnej plantacji.
—
Pierwotną wersję tego tekstu opublikowałam jeszcze w 2007 roku, kiedy choinki plastikowe były powszechnie nazywane ekologicznymi. Umieściłam go na portalu Wiadomości 24 (już niestety nieistniejącym) potem przeniosłam go na mój blog Kawiarenka Odrobiny Rozsądku na bloxie (który miał nie zniknąć, ale jak widać ta platforma również została zamknięta). Temat nadal jest ważny, więc po aktualizacjach i dodaniu kilku przydatnych informacji, zamieszczam ten tekst tutaj, mając nadzieję, że tu wreszcie będzie bezpieczny.